Niespełna miesiąc temu pisaliśmy o możliwych podwyżkach podatku VAT na usługi hotelarskie i gastronomiczne [czytaj więcej >>>], a już znowu niektórzy politycy prześcigają się w pomysłach, jak utrudnić podatkowe życie przedsiębiorcom i konsumentom.
Wczoraj telewizja TVN24 wyemitowała wywiad z senatorem PO Janem Rulewskim. Parlamentarzysta ma pomysł, jak zaradzić kryzysowi w Polsce. Według niego należy opodatkować coca-colę i inne napoje gazowane oraz ekskluzywne samochody i quady.
Senator uważa, że trzeba wprowadzić dodatkowy podatek w postaci akcyzy na napoje smakowe i sztucznie aromatyzowane, które sprzedawane są w plastikowych butelkach. Parlamentarzysta podkreśla, że opakowania te są brzydkie i trudno się je poddaje recyklingowi, same zaś napoje powodują próchnicę u dzieci. Proponowana wysokość podatku to 30 groszy od litrowej butelki. Akcyza nie objęłaby soków i wód mineralnych, które, według senatora Rulewskiego, i tak nie wytrzymują konkurencji.

Ale to nie wszystko. Pomysły parlamentarzysty sięgają o wiele dalej. Proponuje on, aby podnieść akcyzę na szybkie samochody z silnikiem powyżej 2 tysięcy cm sześciennych do 38,6% (obecnie wynosi ona 18,6%) oraz nałożyć 12-procentową akcyzę na dotychczas nieopodatkowane motocykle z silnikiem powyżej 250 cm sześciennych i quady. Rulewski uważa, że podatek szybkim samochodom się należy, bo są niepotrzebnym luksusem, motocyklom – ponieważ są zmorą polskich dróg, a quadom – bo niszczą polskie lasy. A pieniądze uzyskane z takich operacji fiskalnych miałyby zostać przeznaczone na zakup leków przez emerytów i zasiłki dla dzieci.
Akcyza tylnymi drzwiami
Tymczasem, jak donosi Onet.pl, Ministerstwo Finansów szykuje miłą niespodziankę dla miłośników ciszy, spokoju i lasów. W Polsce, zgodnie z unijnymi przepisami, obowiązkiem akcyzowym objęte są wyroby energetyczne, energia elektryczna, napoje alkoholowe oraz wyroby tytoniowe. Ponieważ jednak nasz rodzimy fiskus wykazuje się nadgorliwością, w kraju nad Wisłą akcyza obejmuje także samochody osobowe, czego nie wymaga od nas Unia Europejska.
W nowelizacji ustawy o akcyzie, jaką proponuje Ministerstwo Finansów, podatkiem zostaną objęte quady jako... samochody osobowe. Dotychczas w Polsce samochodami osobowymi były pojazdy samochodowe i pozostałe pojazdy mechaniczne przeznaczone zasadniczo do przewozu osób, z wyłączeniem autobusów powyżej 9 miejsc, skuterów śnieżnych, meleksów oraz właśnie quadów. W nowej wersji ustawy wszystkie quady, które podlegają rejestracji na podstawie Ustawy Prawo o ruchu drogowym, zostałyby objęte akcyzą. Obecnie żadne quady takiemu obowiązkowi nie podlegają – no, chyba, że ich właściciel zamierza poruszać się nimi po drogach publicznych.
Problem w tym, że projekt nowej ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu, który powstał we wrześniu ubiegłego roku w Ministerstwie Infrastruktury, zakłada, że wszystkie czterokołowce (w tym quady) muszą zostać obowiązkowo zarejestrowane. W ten sposób, niejako tylnymi drzwiami, rząd stara się wprowadzić akcyzę na te pojazdy. Oznacza to wyższe koszty nie tylko dla indywidualnych posiadaczy quadów, ale również dla hoteli i innych obiektów noclegowych i turystycznych, które oferują je jako jedną z atrakcji dla swoich gości – cena pojazdu wzrośnie od kilkuset do 1500 złotych.
Można powiedzieć, że obydwa ministerstwa przynajmniej w części starają się realizować marzenia senatora Rulewskiego, mimo iż zarówno przedstawiciele opozycji, jak i klubowi koledzy parlamentarzysty, nie podchodzą entuzjastycznie do jego pomysłu. A szkoda. Przecież wszyscy wiedzą, że od coca-coli rozpuszczają się zęby, a samochody, quady i motocykle strasznie hałasują i zanieczyszczają powietrze.
Publikowanie, modyfikowanie i kopiowanie zawartości strony lub jej części bez zgody właściciela portalu jest zabronione.