Skutki kryzysu odczuło wiele firm. Znalazły się wśród nich browary, które w 2009 roku zanotują najprawdopodobniej 10%-owy spadek sprzedaży w porównaniu z rokiem poprzednim. W samych lokalach sprzedaż piwa spadła w pierwszych sześciu miesiącach o 12% w porównaniu do sytuacji sprzed roku. Dlatego też niektóre firmy wprowadziły nową politykę cenową.
Przykładem jest Grupa Żywiec, która inwestuje we własne piwiarnie. We franczyzowej sieci działającej pod marką Warka znajduje się obecnie 59 lokali. W sierpniu ma zostać otwartych kolejnych pięć, a rok 2009 ma się zamknąć liczbą ponad 80 nowych punktów. Grupa Żywiec planuje mieć ich co najmniej 150 do momentu rozpoczęcia Euro 2012. Otwarcie takiego lokalu to koszt rzędu 450 tysięcy złotych, a większość wydatków pokrywa Żywiec.
Kolejna firma – Carlsberg Polska – znalazła inny sposób. Sprzedaje beczki mieszczące 20 litrów piwa, czyli ponad dwa razy mniej od standardowych. W ten sposób Carlsberg chce przyciągnąć mniejsze lokale. Mimo, iż koszt zamontowania jednego dozownika wynosi około 1000 zł, to firma zamierza w 2009 roku zainstalować ich około tysiąca.
Spadek sprzedaży piwa w kanale HoReCa jest nierównomierny i na przykład w dużych miastach praktycznie nieodczuwalny. Wiadomo, że konkurencja się zaostrza, zatem mogą skorzystać na tym właściciele lokali gastronomicznych, gdyż browary zaczną oferować lepsze zasady współpracy – odpowiednie ceny, wyższe rabaty i wyposażenie. Nie są to tanie bonusy – wyeksponowanie jednej marki w lokalu lub usunięcie z niego marek konkurencyjnych to dla browaru wydatek rzędu pół miliona złotych.
Źródło: Rzeczpospolita
Data publikacji: 2009.08.12
Publikowanie, modyfikowanie i kopiowanie zawartości strony lub jej części bez zgody właściciela portalu jest zabronione.